07.01.2009  
Goniec Polski
Chat - Goniec Polski
Chat
Forum - Goniec Polski
Forum
Blog - Goniec Polski
Blogi
Skrzynka e-mail
E-mail 2 GB
Login: Hasło:
Nie masz konta? Załóż je teraz!

John Rambo

John Rambo

Złośliwi twierdzą, że Sylwester Stallone systematycznie wskrzesza do życia na srebrnym ekranie swoich dwóch największych bohaterów – Rocky i Rambo, ponieważ nie ma szansy na angaż w innych filmach.

W 2006 roku na ekrany kin w szóstej odsłonie powrócił Rocky Balboa, a w ubiegły piątek pojawił się „John Rambo”. To czwarta część przygód amerykańskiego komandosa, weterana wojny wietnamskiej. Zanim wybierzemy się do kina, przypomnijmy sobie, jak narodziła się legenda.

Pierwszy film z przygodami Johna Rambo widzowie mogli zobaczyć w 1982 roku. Stallone był już wtedy sławny – popularność przyniosły mu filmy o bokserze Rockym. „Pierwsza krew”, bo taki tytuł oryginalnie nosił film, oparty został na książce Davida Morella. Historia opowiadała o powrocie do Stanów Zjednoczonych weterana wojny wietnamskiej, Johna Rambo. Bohater z jednej strony nie potrafił odnaleźć się w nowej, niewojennej rzeczywistości, a z drugiej, był zupełnie nierozumiany przez otaczające go społeczeństwo. W małym miasteczku o ironicznej nazwie Hope, Rambo wplątał się w konflikt z szefem lokalnej policji. Szeryf nie potrafił zaakceptować przybysza. Podczas przesłuchań na posterunku w byłym żołnierzu odżyły traumatycznie wspomnienia z Wietnamu. Rambo uciekł z komisariatu i schował się w górach. Rozpoczęło się polowanie na weterana, z którego tylko nieliczni policjanci wyszli bez szwanku.

Film o losach Rambo został owacyjnie przyjęty nie tylko przez widzów, ale również przez krytykę. Chwalono aktualną tematykę oraz doskonale oddany klimat post-wietnamskiej Ameryki. „Pierwsza krew” zachwycała surowością oraz emocjonalnym zakończeniem. Część krytyków zarzucała jednak filmowi banalność oraz zbytnią, jak na owe czasy, brutalność. Przygody Johna Rambo zarobiły ponad 100 milionów dolarów na całym świecie (przy 14 milionach wydanych na produkcję).
Kolejne dwie części przygód komandosa zyskały już tylko aplauz publiczności, ale stały się filmami kultowymi. „Rambo II” opowiadał o akcji ratunkowej prowadzonej w wietnamskiej dżungli, a w „Rambo III” amerykański komandos pomagał Afgańczykom rozprawić się z najeźdźcami ze Związku Radzieckiego. Obydwu filmom nie szczędzono krytyki. Obydwu przyznano także po trzy Złote Maliny (w kategorii Najgorszy Film Roku dla „Rambo II”, Najgorszy Aktor dla Stallone oraz Najgorsza Produkcja).

Odtwórca roli Rockiego został okrzyknięty również Najgorszym Aktorem lat 80. (Złota Malina w 1990 roku). Trzecia część przygód Johna Rambo odnotowana została także w Księdze Rekordów Guinessa jako najbardziej brutalny film w historii, z 221 aktami przemocy na ekranie oraz 108 zabitymi osobami.
Po dwudziestu latach od ostatniej części Rambo Stallone powraca z kolejnym rekordem. Według obliczeń dziennikarza gazety „LA Times” w filmie „John Rambo” giną 238 osoby, co daje średnią 2,59 zabójstw na minutę. Ale chyba nie tylko o taki odbiór tego filmu chodziło...

W czwartej części przygód Rambo spotykamy głównego bohatera żyjącego na północy Tajlandii. John zajmuje się rybołówstwem oraz łapaniem jadowitych węży. Mimo iż nieopodal, na granicy z Birmą, od sześćdziesięciu lat trwa wojna domowa Karenów z wojskowym reżimem on sam nie bierze w niej udziału. Do walki włącza się dopiero wtedy, kiedy dowiaduje się, że żołnierze uwięzili misjonarzy, którzy wyruszyli do obozu jenieckiego z lekarstwami i pożywieniem. Gdy decyduje się pomóc najemnikom chcącym odbić misjonarzy, rozpoczyna się prawdziwe piekło...

Producenci filmu powołują się na kultowy status postaci Rambo, jako synonimu zabójczego, ale wrażliwego żołnierza, który walczy z uciskiem i niesprawiedliwością. Czwarta część przygód amerykańskiego żołnierza jest filmem rozrywkowym, ale ma jednocześnie zwrócić uwagę świata na sytuację w Birmie. Po części ten plan się powiódł, bo produkcja została w tym kraju oficjalnie zakazana, jako niewygodna dla rządzącej junty wojskowej. Film krąży tylko w nieoficjalnym obiegu wideo. Nie wszyscy jednak zauważyli tę specyficzną metaforę. Krytyk jednej z amerykańskich gazet napisał: „To przykry koniec jednej z ikon kina i popkultury, która zasługuje na coś lepszego niż takie coś”. Publiczność opowiedziała się jednak za filmem – „John Rambo” przez kilka tygodni utrzymywał się w czołówce amerykańskiego box-office.

- To jest ostatni „Rambo”, tak jak „Rocky Balboa” był ostatnim filmem o Rockym – zarzeka się Stallone. – Nie zamierzam kontynuować tych tematów. To i tak cud, że udało mi się zrealizować te dwa ostatnie filmy – dodaje.
Życie czasem pokazuje jednak, że lepiej pozostać wiernym maksymie „nigdy nie mów nigdy”.

Radosław Folta - RGfm

John Rambo, Reż. Sywester Stallone, USA 2008