Polskie filmy mają wzięcie
The Polish Connection to projekt mający na celu dystrybucję polskich filmów w Wielkiej Brytanii i Irlandii. Wspiera go Polski Instytut Sztuki Filmowej oraz Instytut Kultury Polskiej w Londynie. Dotychczas w ramach projektu pokazane zostały 4 filmy. Przygotowywane są kolejne trzy premiery. O projekcie z jego szefową Anną Godas rozmawia Karolina Rozwód.
Jak Hiszpanka mieszkająca w Londynie wpadła na pomysł, by w Wielkiej Brytanii i Irlandii pokazywać polskie filmy?
Od kilku lat pracuję jako dystrybutor niezależnych filmów europejskich w Wielkiej Brytanii i Irlandii. W zeszłym roku wprowadziliśmy do kin na przykład „Grbavicę" Jasmili Zbanic, (Złoty Niedźwiedź na MFF w Berlinie w 2006 roku). Poza tym pokazywaliśmy filmy włoskie, hiszpańskie, niemieckie i węgierskie. Ale kinowy rynek w Wielkiej Brytanii jest bardzo trudny. Ponad 90 proc. dystrybuowanych tam filmów zrealizowanych zostało w języku angielskim. Jedynie jeden lub dwa filmy europejskie rocznie mają szansę odnieść znaczący sukces. Potrzebowałam tytułów, które mogłyby w Anglii znaleźć swoją publiczność. I w tym momencie zdałam sobie sprawę, że polskie filmy od czasów Kieślowskiego nie były tu pokazywane. Z drugiej strony na Wyspach jest coraz więcej Polaków. Przekonałam właścicieli kin, że to jest potencjalna publiczność polskich filmów. W ten sposób w ramach kierowanej przeze mnie firmy Dogwoof Picture powstał odrębny dział zajmujący się jedynie polskim kinem: The Polish Connection.
Kto ogląda polskie filmy?
Obecność tak wielu Polaków na Wyspach jest jedynie narzędziem, którym się posługuję, by przekonać do mojego pomysłu właścicieli kin. Choć początkowo pokazywałam filmy komercyjne: „Testosteron" i „Statystów, warto podkreślić, że od początku Polacy stanowili około 70 proc. widowni. Pozostałe 30 proc. to byli Brytyjczycy, którzy przyszli do kina na polski film ze swoimi polskimi przyjaciółmi. Coraz częściej staram się sprowadzać filmy artystyczne. Na tych seansach zdecydowanie przeważa publiczność brytyjska. Tak na przykład było z „Moim Nikiforem" Krzysztofa Krauze, teraz przygotowujemy brytyjską premierę „Nadziei" Stanisława Muchy. Myślę, że jest to film, który może zainteresować Anglików.
Jak przyjmowane jest polskie kino przez środowisko?
Na początku na moją propozycję właściciele kin reagowali bardzo różnie: niektórzy od początku oczekiwali, że regularnie będę im dostarczać polskie filmy, inni nie chcieli ryzykować i najpierw chcieli sprawdzić, czy projekt wypali w innych kinach. Zaczynałam od pokazu w dwóch kinach, teraz, po kilku miesiącach polskie filmy obecne są w 50 kinach, w 31 brytyjskich i irlandzkich miastach, m.in. w Londynie, Dublinie, Belfaście i Cambridge. Polskie filmy pokazują największe sieci kin: Odeon, CineWord i Empire. Coraz częściej interesują się nimi również kina niezależne. W tych wszystkich kinach filmy pokazywane są w najlepszym czasie w niedzielne popołudnia i wieczory. Ale kino „Empire" ze względu na zainteresowanie widzów chce już pokazywać „Testosteron" przez cały tydzień. Zauważyłam, że w Wielkiej Brytanii i Irlandii staliśmy się naturalnym partnerem dla festiwali i kin. Jeśli ktokolwiek chce pokazać polski film, zwraca się do nas. Zaczęli pojawiać się pierwsi sponsorzy, którzy chcą z nami współpracować.. Czuję, że w polskim kinie tkwi duży potencjał.
Jakie są Wasze najbliższe plany?
To wszystko, o czym opowiadam bardzo nas motywuje. Wierzymy, że jesteśmy w stanie pokazywać polskie filmy nie tylko w niedziele, ale że jesteśmy w stanie wprowadzić je do regularnej dystrybucji. Jednak to jest możliwe tylko w przypadku najnowszych tytułów. Pierwszym filmem, który znajdzie się w regularnej dystrybucji będzie „Nadzieja". Marzymy, by polskie filmy miały swoje premiery w Londynie i w Warszawie w tym samym czasie. Wszystko wskazuje na to, że tak się stanie już w wieczór walentynkowy, kiedy swoją polską i angielską premierę będzie miał film Maciej Żaka „Rozmowy nocą". Natomiast w ramach niedzielnych pokazów, już niedługo zaprezentujemy „Wesele".
Z kim współpracujecie?
Ponieważ dopiero tworzymy rynek dla polskiego kina, nie moglibyśmy zrealizować tego projektu bez wsparcia, jakie otrzymujemy z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Dzięki przyznanemu przez PISF dofinansowaniu pokazywaliśmy już cztery filmy: „Testosteron", „Wszyscy jesteśmy Chrystusami", „Mój Nikifor" i „Statyści". W przypadku każdego filmu przygotowujemy kopie na taśmie oraz kopie cyfrowe. Dzięki dofinansowaniu możemy dystrybuować „Testosteron" w aż 17 kopiach. Każdemu tytułowi zapewniamy reklamę i promocję w prasie. Warto podkreślić, że o polskim kinie pisze nie tylko polska prasa. Interesują się nim również najważniejsze tytuły: „Time out", „The Times" i „The Guardian". W działaniach marketingowych wspiera nas również bardzo Instytut Kultury Polskiej w Londynie.
Więcej informacji o The Polish Connection UK na stronie http://www.thepolishconnection.co.uk.
Dodaj do ulubionych
Startuj z nami















Drukuj
Wyślij
